*wieczorem
Przed pójściem spać weszłam jeszcze na twitter'a i facebook'a. Zdziwiło mnie to, że tyle osób prosi mnie o follow, udostępnia filmik który nakręciłyśmy razem z Janoskians i to że o nas piszą.
Oczywiście tego wieczora tak samo jak każdego innego pisałam z Jaiem.
*dwa tygodnie później (wtorek)
Nagrałyśmy jeszcze dwa filmiki z chłopcami. Świetnie się dogadywaliśmy. Wiele osób oddało by wszystko za chociaż jeden dzień z naszego życia, jeden dzień z Janoskians.
-dziewczyny muszę z wami poważnie porozmawiać-Kathe przyszłą do nas do domu
-to nie my -powiedziałyśmy
-chodź o mnie-powiedziała
-co się stało ?-spytała Am
-jestem w ciąży-oznajmiła
-oh gratulujemy-ja
-też się ciesze. dzięki. Niestety musze iść na urlop. Nie będe mogła dalej was promować. Ale jesteście już wysoko. Piszą o was w gazetach, w internecie , mówią telewizji. Jesteście już na etapie podejmowania samodzielnie decyzji. I tak prędzej czy później nadszedł by ten czas że same będziecie musiał o siebie zadbać. Ten czas jest teraz. Ale nie martwcie się. Macie tu przyjaciół którzy wam pomogą.
- rozumiemy-powiedziałyśmy
-nie smucie się. Będzie dobrze. Troche pieniędzy macie. Dom chwilę po wynajmujecie, a potem kupicie sobie mieszkanie. Jestem z was dumna-uśmiechnęła się.
-dziękujemy za wszystko-powiedziałyśmy
-na mnie już czas. Może jeszcze kiedyś się zobaczymy-przytuliłyśmy się
-papa-pożegnałyśmy ją
-trzymajcie się-powiedziała wychodząc.
-to co teraz ?-spytała Am
-zaczynamy nowy podrozdział-powiedziałam
-haha dobre. Nie spodziewałam się, że tak szybko będziemy ... no wiesz "same podejmować decyzje"
-zadzwonie do chłopaków
Wybrałam numer pierwszego lepszego z Janoskians.
-no hey-james
-zbierz wszystkich i daj na głośnik
-ok poczekaj-James
James próbował ich zebrać ale nie wychodziło mu to.
-powiedz, że to ja dzwonie i, że chce wam coś powiedzieć-zadziałało
-ok. możesz mówić-opowiedziałam im co się przed chwilą stało
-wiedzieliście ?-spytała Am (też miałam na głośnik)
-my nie-odpowiedział Beau
-ale ja tak-Ronnie-nie chciałem wam nic mówić abyście nie popadli w paranoje
-hahaha bardzo śmieszne -Luke
-i tak to zrobimy-Jai
Nie wiem co było dalej bo chłopcy zaczęli się drzeć "zginiemy" itp.
-szkoda że nie możemy tego zobaczyć-pożaliła się Am
-nie martw się. Powtórzymy to jak się spotkamy-Daniel
-musimy już kończyć-powiedziałam
Potem się spotkaliśmy i chłopcy odegrali nam (oczywiście improwizowali) scenkę "paranoi". Lałyśmy z tego potem przez cały dzień.
*dwa dni później (czwartek)
Zadzwonił telefon stacjonarny. Odebrała Am. Była poważna, a z jej miny i zachowania można było wyczytać, że to nic dobrego. Odłożyła słuchawkę a do jej oczu napłynęły łzy.
-co się stało ?-spytałam podchodzą do niej
-właściciele wracają-powiedziała drżącym głosem
-i co dalej ?
-w niedziele
- tą ?-spytałam
-tak. -odpowiedziała
-a co z nami ?
-przepraszają że to tak wyszło ale coś się stało i muszą wrócić wcześniej. W sobote mamy się wyprowadzić.
Również zrobiło mi się smutno.
-*Co z nami będzie ? Gdzie będziemy mieszkać ?*-myślałam
-co robimy ?-spytała
-to ich dom...
-rozumiem. nie kończ
-trzeba powiedzieć chłopakom-postanowiłam
-zgadzam się
Popołudniu przyszli do nas. Wyczuli, że coś jest nie tak. Ale czekali na odpowiedni moment aby zapytać o co chodzi. Łatwo było rozpoznać że coś nie gra. Nie byłyśmy takie jak zawsze: pełne energii, zabawne itp. tylko przybite, smutne, zdołowane.
-co się stało ?-zapytał Luke w połowie spotkania
Popatrzyłyśmy na nich, łzy napłynęły nam do oczu.
-ej co to za miny ? nie płaczcie. Powiedzcie co się dzieje-Jai
-mamy się stąd wynieść ..-Am
-jak to ?-Beau- mam z nimi pogadać ?
-nie chodzi o to. Właściciele wracają wcześniej bo coś się w rodzinie stało.-wyjaśniła
-ale kiedy wracają ? do kiedy macie czas ?-James
-Wracają w niedziele, a w sobotę mamy się wyprowadzić-powiedziałam
-to co za problem ?-spytał Beau
-Nie mamy gdzie mieszkać-powiedziała Am
-hahaha-chłopcy zaczęli się śmiać
-to nie jest śmieszne-oburzyłyśmy się
-sorry-powiedzieli
-Jak nie macie gdzie mieszkać ?-Daniel
-normalnie....-Am
-A my to co ?-Luke
-Zapraszamy. Drzwi otwarte-Jai
-dzięki.....-Am- ale co potem ?
-możecie zostać ile chcecie-Beau
-naprawdę ?-spytałyśmy
-Tak-odpowiedzili
-o boże kocham was jeszce bardziej - powiedziłam
-dzięki, dzięki, dzięki-pisneła Am
-Niedźwiedź-krzyknął Beau
Wszyscy się przytuliliśmy.
-jakby trzeba było pomóc w pakowaniu się nawet w nocy dzwońcie-powiedział James gdy wychodzili.
-dzięki wspaniali jesteście-Am
*Następnego dnia
Cały dzień przeznaczyłyśmy na pakowanie się. Chłopcy przyszli nam pomóc (przyszli na śniadanie i zostali).
-to którą pierwszą?- Luke
-ciebie-powiedziąłam wskazując na koleżankę
-ciebie- powiedziała Am wskazując na mnie
-pierwszą Kitty -Beau
-czemu ?-spytała
-bo tak-wyjaśnił
Poszliśmy do jej pokoju. Wyjęła walizki z szafy i zaczeliśmy wszystko po koleji pakować. Po skończeniu z rzeczami Am zjedliśmy obiad i wzieliśmy się za pakowanie mnie. Skończyliśmy wieczorem bo oczywiście nie zabrakło wydurniania się (debilizmu).
Chłopcy gdy pakowaliśmy ciuchy zaczęli się w nie przebierać i zrobili nam pokaz mody, potem wzięli kosmetyki i malowali siebie nawzajem.
I to właśnie na tym czas nam minął.
-to widzimy się jutro-Jai
-przyjdziemy po was-Luke
-i po wasze rzeczy-Daniel
-dzięki-Am
-będziemy czekać-ja
*Następnego dnia
Chłopcy rano mieli coś do załatwienia z Ronniem, a popołudniu przyszli do nas.
-hej, cześć, siema-przywitali nas
-czekałyśmy -powiedziałam
-no przecież jesteśmy-James
-spoko. Wejdźcie-Am
-gdzie są walizki ?- spytał Luke
-w salonie-odpowiedziła mu Am
-wszystko spakowane ? jesteście gotowe ?- Beau
-pakowaliśmy się wczoraj razem. Już nie pamiętasz.-Am
-Dopilnowaliście czy wszystko zebrane. Obiegliście przecież cały dom-przypomniałam
-No ale przynajmniej macie pewność.-Daniel
-Dobra to może wynoście już rzeczy, a ja skocze oddać klucze-zaproponowała Am
-gdzie oddać ?-Luke
-sąsiadom-wyjaśniła
-dobra bierzemy się za wynoszenie-Jai
Każdy wziął po dwie i takim to sposobem wszystko sprawnie znalazło się przed domem, szybciej niż Amanda wróciła.
-boże już ? szybko-zdziwiła się
-przypominam że będziecie mieszkać tam -wskazał na dom janoskians-a nie tu -James
-no to ?-Skip
-to to że trzeba zanieść te rzeczy tam-James
-kto powiedział że zanieść-Jai
Chłopcy weszli na bagaże i zaczeli na nich jeździć, a my miałyśmy z nich beke. Ale nie nażekam sprawnie poszło i w dodatku było zabawnie. Przewieźli nas do domu. (dosłownie przewieźli)
Weszliśmy do środka Chłopcy zanieśli nasze rzeczy na góre i pokazali nam pokoje.
Były podobne do siebie i przytulne: łóżko, szafka, szafa itp. Ściany w moim pokoju były fioletowo-zielone, a w pokoju koleżanki żółto-jasnoczerwone.
Do wieczora rozpakowywałyśmy się oczywiście z pomocą kolegów. Byłyśmy im wdzięczne za danie dachu nad głową i jeszcze raz im podziękowałyśmy.
-nie ma za co-odpowiedział Beau
-ale musicie coś dla nas zrobić... - Jai
-co takiego ?-spytałam
-musicie nagrywać z nimi filmiki-Luke
______________________________
Mieszkają razem *.* każdy by tak chciał
podoba się ? zostaw opinie w komentarzu
chcesz wiedzieć czy nowy rozdział już jest napisz swojego tt
Następny rozdział- Rozdział 13- Nowe znajomości
w następnym rozdziale:
-hej skarbie
-Marta i Amanda ?
-jestem jego dziewczyną
-kto ?
-nie ogarniam
-patrzcie co znalazłam
-ślicznie wyglądasz
-namówcie je jakoś
-Podoba mi się
-ciekawie się składa bo ty mi też
-gdzie idziemy ?
-to co tatuaże czy kolczyki ?
-oh nie tylko ja.
-twój chłopak miał przekłuwaną brew
-zaje******
-podoba się ?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz